| Artykuł | << | Spis treści | >> |
|
Zbigniew Zakrzewski Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie Oddział Opracowania Rzeczowego Zbiorów Jak to się robi w Bibliotece Uniwersyteckiej w WarszawieAbstrakt: W artykule omówiono doświadczenia katalogerów zajmujących się opracowaniem rzeczowym według zasad Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie, a pracujacych w Oddziale Opracowania Rzeczowego Zbiorów w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Jako kataloger z 4-letnim stażem mogę stwierdzić, że katalogowanie w Polsce ma przed sobą przyszłość. Jednak nie jest to zajęcie zbyt modne i na ogół niezbyt dochodowe. W wielu kręgach uniwersyteckich w USA panuje przekonanie, że jest to zajęcie o niezbyt wysokiej randze i często nie poświęca się temu wiele miejsca w czasie nauki na studiach bibliotekarskich. Nie jest to specjalnym problemem, gdyż według statystyk duża część doświadczonych katalogerów w ogóle nie kończyła studiów bibliotekarskich i nie czuje z tego powodu dyskomfortu. Pod tym względem nie odbiegamy zbytnio od "standardu". Jeżeli jednak spróbujemy porównać zasoby baz bibliotecznych, to trzeba przyznać, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Nasze zapóźnienie w tej dziedzinie w znacznej mierze można wytłumaczyć historią. Moim największym zaskoczeniem, gdy zacząłem katalogowanie, było to, że pomimo przyjęcia standardu USMARC nie korzystaliśmy z pracy innych w celu przyspieszenia katalogowania. Zakup amerykańskiego oprogramowania teoretycznie umożliwiał kopiowanie i modyfikowanie rekordów w formacie USMARC, uzyskiwanych z innych źródeł. Jest to jeden z przykładów na to, że diabeł siedzi w szczegółach. Warto o tym pamiętać, tworząc nowe projekty. Zdarzają się jednak przypadki w tej branży, że udaje się coś, co teoretycznie miało małe szanse powodzenia. Mam tu na myśli opracowanie rzeczowe według zasad Klasyfikacji Biblioteki Kongresu, które realizowane jest w Oddziale Opracowania Rzeczowego Zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Do tej pory niewiele było dokładniejszych informacji na ten temat, głównie z powodu obciążenia pracą. Wychodziliśmy z założenia, że rzecz się sama obroni, na siłę nikogo nie agitowaliśmy, a osoby znające się na rzeczy same w przyszłości docenią naszą pracę. Na początek trochę historii. Otóż koncepcja zastosowania Klasyfikacji Biblioteki Kongresu powstała na skutek przyjęcia zasady wolnego dostępu do półek części księgozbioru w nowo projektowanym gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej. Docelowo szacowano liczbę tytułów na około 500 tysięcy. Do tej pory w Polsce nigdzie nie zastosowano takiego rozwiązania na tak szeroką skalę. W chwili obecnej system jeszcze nie działa, ale przygotowanych już jest około 80 tysięcy tytułów, co przy uwzględnieniu dzieł wielotomowych oraz wielu egzemplarzy może dać liczbę od 150 do 200 tysiecy woluminów. Ponieważ system jest od dawna sprawdzony w USA, więc obawa, że to się nie sprawdzi, nie jest uzasadniona, chociaż na bardziej szczegółową analizę funkcjonowania jest jeszcze za wcześnie. Chciałbym natomiast więcej powiedzieć o naszych doświadczeniach związanych ze stosowaniem tego systemu z punktu widzenia praktyki katalogowania. W moim odczuciu największą zaletą tego systemu jest to, że jest on najpowszechniej stosowanym systemem opracowania rzeczowego, a przez to daje najlepsze możliwości wyszukiwawcze. Bynajmniej nie oznacza to, że książki nie amerykańskie są gorzej traktowane. Bardzo dobrze opracowane jest piśmiennictwo rosyjskie. Szacujemy, że ok. 70% tytułów, które katalogowaliśmy byliśmy w stanie znaleźć w bazie Kongresu. Z polskim piśmiennictwem jest trochę gorzej, ale baza CDMARC Bibliographic z 1996 roku notuje ponad 50 tysięcy tytułów w języku polskim. Należy do tego dodać wiele tytułów, które w Polsce ukazują się jako przekłady z obcych literatur. Niektóre tytuły polskich wydawnictw jak np. Wydawnictwa Uniwersytetu Wrocławskiego, są opracowane w około 80%. Jest to bardzo poważne wsparcie. Umożliwia to szybkie katalogowanie przez małą liczbę osób, a co za tym idzie, niskim kosztem. Potwierdzają to wyliczenia zespołu, który w ramach projektu zintegrowanego katalogu anglistycznego POLANKA również stosuje hasła przedmiotowe Biblioteki Kongresu. Zasadniczym zadaniem zespołu, powołanego do klasyfikowania zbiorów, było tworzenie sygnatur zgodnie z zasadami tej klasyfikacji. Na początku naszej działalności, jesienią 1995 roku, byliśmy szkoleni przez 3 miesiące przez katalogera, który specjalnie przyjechał do nas z USA. W sumie z systemem zapoznało się 9 osób, a pracę na początku podjęło 6 osób. W międzyczasie przestały pracować 3 osoby a 4 nowe zostały zatrudnione. Obecnie, z pełnymi kwalifikacjami, pracuje 5 osób w tym jedna na 1/3 etatu oraz 2 osoby na różnym etapie zdobywania kwalifikacji. Oceniamy, że dobre wyniki w katalogowaniu można osiągnąć po upływie około roku, tzn. nie jest konieczna już wtedy kontrola każdej książki, opracowanej przez nowo przyjętych pracowników. Jest to bardzo istotne, ponieważ w przypadku sygnatur, które tworzą ciągi tzw. "shelf list", poprzez banalny błąd literowy bądź cyfrowy książka może znaleźć się w niezamierzonym miejscu. Dzięki takiej polityce nasza baza ma wysoki stopień spójności. Oczywiście błędów nigdy się nie wyeliminuje. Często wynika to również z błędów katalogerów amerykańskich, które nie zawsze są wyłapywane. Ma to miejsce szczególnie w sytuacji spisywania sygnatur przez osoby spoza pełnoetatowego personelu naszego działu, które okresowo były lub nadal są zatrudniane. Obecnie współpracuje z nami 1 osoba, która to robi. Pracę wykonujemy również w godzinach dodatkowych. Dotyczy to tzw. retrokonwersji, czyli książek sprzed 1994 roku, nie będących bieżącymi nabytkami biblioteki. Miesięcznie w zależności od różnych czynników katalogujemy w granicach od 1500 do 2000 tytułów. Nie zajmujemy się tworzeniem rekordów od początku a jedynie dopisujemy sygnatury oraz hasła przedmiotowe (LCSH - Library of Congress Subject Headings) w języku angielskim w rekordach uprzednio utworzonych przez inne osoby. W początkowej fazie działalności były tworzone jedynie same sygnatury. Szybko jednak uznaliśmy, że konieczne jest dodawanie tzw. pierwszego hasła przedmiotowego, które stanowi główny temat książki, przez co logicznie związane jest z sygnaturą. W ostatnim okresie coraz częściej stosujemy pełne tematowanie, a jeżeli jest to książka już wcześniej opracowana przez Bibliotekę Kongresu, spisujemy wszystkie hasła tam zamieszczone. Mimo że trochę wydłuża to proces katalogowania, to jednak poważnie wzrasta wartość bazy. Często jest to pomoc dla tematujących KABĄ, a w przypadku retrokonwersji na razie jedyna forma tematowania. Hasła LCSH są wyszukiwane w tzw. indeksie specjalnym (z/...) W tym samym indeksie jest wyszukiwanie wg hesł RAMEAU w języku francuskim oraz wg RAMEAU w angielskiej wersji językowej. Z oczywistych powodów nie ma pełnej zgodności między hasłami LCSH a RAMEAU w wersji angielskiej. Mimo że RAMEAU wywodzi się z LCSH, to język ten od pewnego czasu rozwija się oddzielnie. RAMEAU nie stosuje konsekwentnie reguły tematu głównego, ponieważ nie jest powiązany z żadnym systemem klasyfikacji. W przyszłości, gdyby zamierzano dopasować jakąś klasyfikację, mogą być pewne problemy. Jeżeli natomiast chodzi o tematowanie dzieł literatury pięknej indywidualnych autorów, to podobnie jak KABA nie stosujemy tego. Jednak w przypadku antologii literatury pięknej nadajemy pierwsze hasło przedmiotowe. Zespół nasz przyjął zasadę maksymalnej zgodności z "shelf list" Biblioteki Kongresu. Oznacza to, że każda książka, która jak wiadomo ma indywidualną i w zasadzie niepowtarzalną sygnaturę, jest sprawdzana pod kątem zgodności z ciągiem sygnatur bazy katalogowej Biblioteki Kongresu. Dzięki temu ułatwione jest przejmowanie sygnatur książek już wcześniej skatalogowanych w USA. Z uwagi na lokalne potrzeby zdecydowaliśmy, że wydawnictwa bibliograficzne klasyfikujemy zgodnie z tematyką danej bibliografii, czyli w klasach od A do Z a nie tylko w klasie Z jak zalecają tablice Klasyfikacji Biblioteki Kongresu. Niestety z uwagi na brak osób znających dobrze klasyfikację w Oddziale Czasopism BUW, nie stosujemy tej klasyfikacji w katalogowaniu wydawnictw ciągłych. W trakcie pracy zauważamy pewne mankamenty tej klasyfikacji w odniesieniu do zagadnień interesujących polskiego użytkownika. W związku z tym dostrzegamy konieczność korekty w przyszłości pewnych ciągów sygnatur odnoszących się do niektórych dziedzin polskiego piśmiennictwa, które naszym zdaniem niedostatecznie uwzględniają jej zróżnicowanie. Dotyczy to w szczególności niektórych miejsc, związanych z historią Wojska Polskiego, prasy polskiej i historii gospodarczej Polski. Generalnie rzecz ujmując, jest to niezły system klasyfikacji, który dzięki dosyć łatwemu przeglądaniu indeksu sygnatur daje bardzo sprawne narzędzie wyszukiwania przedmiotowego, oczywiście pod warunkiem, że ma się ogólne pojęcie. To się jednak opłaca, bo można łatwo wyszukiwać informacje w amerykańskich katalogach. Jeżeli stosujemy USMARC-a, to dlaczego nie wyciągnąć z tego maksymalnych korzyści? Wiele krajów tak czyni. Teoretycznie rzecz biorąc, mogliśmy współpracować z OCLC, ale świadomie zaniechaliśmy tego, ponieważ odbiłoby się to niekorzystnie na naszej wydajności. Zresztą, skoro i tak robimy rekordy według nieco odmiennych zasad to taka współpraca nie jest dla nas zbyt atrakcyjna. Moim zdaniem, jest to dobre dla bibliotek, które już obecnie mają dobre własne katalogi, a chcą jedynie usprawnić bieżące katalogowanie. |
| Artykuł | << | Spis treści | >> |
| Zakrzewski Z., Jak to się robi w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie EBIB, 1999:06 [październik], http://www.oss.wroc.pl/biuletyn/ebib06/2_zakrzewski.html |
||||