| Artykuł | << | Spis treści | >> |
|
Anna Sitarska Uniwersytet w Białymstoku Wydział Socjologiczno-Historyczny Zakład Bibliotekoznawstwa Katalogi centralne na przełomie wiekówJak je budować ? Czy są potrzebne w epoce katalogów OPAC i Internetu? A jeśli tak, to w jakiej postaci i dla jakich zasobów bibliotecznych w Polsce?(przyczynek do dyskusji)Seria pytań zadanych w tytule jest znakiem, że autorka tej wypowiedzi nie ma wystarczającej wiedzy, aby w formie zdań twierdzących, bez wątpliwości i bez dyskusji, po prostu napisać, że powinno być tak a tak". Co ważniejsze poczucie niewiedzy bierze się z przekonania, że stale jeszcze nie wypracowaliśmy w naszej rzeczypospolitej bibliotecznej przyzwoitych przesłanek dla praktycznych decyzji związanych z budową katalogów centralnych. Nie podjęliśmy bowiem niezbędnych badań i nie przeprowadziliśmy w nowych warunkach technologicznych dyskusji dotyczących uzyskanych wyników, które dostarczyłyby rzetelnych podstaw do odpowiedzi na postawione w tytule pytania. Na dodatek poruszamy się w rzeczywistości tak szybko zmieniających się technologii, że stale narastają różne nieporozumienia, płynące z języka pełnego wieloznaczności. Nie ułatwia też sytuacji brak niezbędnej równowagi w toczącej się grze trzech systemów wartości" (1) interesu ludzi, tj. użytkowników elektronicznych katalogów, czytelników zasobów dokumentów drukowanych oraz bibliotekarzy; (2) interesu bibliotek, tj. przede wszystkim ich konwencjonalnych zasobów, które domagają się światła metainformacji elektronicznej" oraz (3) ekspansywnych (co nie zawsze oznacza najnowszych!) technologii na wolnym rynku, uwikłanym w wielorakie, nie tylko ekonomiczne zależności. WYJAŚNIENIA NIE TYLKO OSOBISTEPo co więc wypowiadać się na temat, w którym są same niemal wątpliwości? Otóż jest kilka, nie tylko osobistych, powodów, które mogą uzasadnić stawiane pytania i próby zrozumienia trudności związanych z poszukiwaniem odpowiedzi. Po pierwsze jeśli Anka Filipowicz ma redagować numer EBIB-u Biblioteka wirtualna, biblioteka cyfrowa, to wypada utrwalić w nim choćby ślady naszych wspólnych uniwersyteckich dyskusji, skupionych wokół problematyki komputerowych systemów bibliotecznych. Niech więc ten tekst będzie m. in. wyrazem wdzięczności dla Niej za to, że uczestnicząc w seminariach analizy systemów bibliotecznych na Uniwersytecie Warszawskim,[1] ożywiała je i wzbogacała pełnymi emocji opiniami i wiedzą opartą na doświadczeniu bibliotekarza, który jest za pan brat" z INTERNETEM. Może też wypowiedź ta stanie się skuteczną zachętą dla Redaktorki EBIB-u, aby przekształcać swe przemyślenia i doświadczenia z codziennej pracy w tekst i program własnej pracy badawczej. Badania stosowane są bowiem bardzo potrzebne naszemu bibliotekarstwu dla wyjaśniania i porządkowania zmian, często zachodzących jedynie pod naciskiem technologii, bez rozpoznawania i uwzględniania potrzeb ludzi i właściwości materiałów bibliotecznych, wchodzących w grę systemową" z elektronicznymi narzędziami pracy.[2] Po drugie nie będzie od rzeczy, jeśli właśnie w tym numerze przekażę do wiadomości czytelnikom EBIB-u choćby odsyłacze do materiałów, które mogą ułatwić zrozumienie niektórych kierunków zmian warsztatowych. Szczególne znaczenie przypisuję tu wiadomościom o pracach bibliotekarzy brytyjskich nad nową generacją katalogów centralnych w rozległych sieciach informacyjnych.[3] Po trzecie wreszcie może ta wypowiedź będzie jakimś punktem odniesienia w dyskusji nad katalogami centralnymi w czasie zbliżającej się konferencji "Potrzeby polskich bibliotek naukowych i publicznych w zakresie opracowania rzeczowego", organizowanej przez Komisję ZG SBP ds. Opracowania Rzeczowego w Bibliotece Narodowej w dn. 7-9 grudnia 1999 r. Część tej konferencji ma być poświęcona sprawom opisu rzeczowego w NUKacie (Narodowym Uniwersalnym Katalogu Centralnym).[4] To zaś najpewniej pociągnie za sobą również potrzebę wyjaśniania także innych właściwości katalogów centralnych, łączących się z ich architekturą oraz procedurami poszukiwań w rozległych sieciach komputerowych. WYJAŚNIENIA ZWIĄZANE Z PRZESZŁOŚCIĄZbierając myśli na temat polskich elektronicznych katalogów centralnych, warto sobie uświadomić, jakie były etapy ich rozwoju. Kiedy po raz pierwszy zastosowano komputerową technologię przetwarzania danych do ich budowy i jakie dzisiaj mamy pożytki pierwszych zastosowań? Jaki jest stan posiadania polskich katalogów centralnych w postaciach drukowanych i elektronicznych? Czy w programach budowy i doskonalenia naszych systemów komputerowych plany centralnych katalogów są kojarzone z programami retrokonwersji danych bibliotecznych? Czy też rozważamy je jedynie w kontekście procedur bieżącego współkatalogowania nowych nabytków? Czy myślimy o tym, do których zasobów bibliotecznych katalogi centralne nowe i stare, dopełniane tylko nowymi zapisami, powinny dawać dostęp w pierwszej kolejności? I to ze względu na interes nie tylko pojedynczego czytelnika, ale i tych wszystkich bibliotek, które krok za krokiem poszerzają programy konwersji starych katalogów, wklepując" wielokrotnie te same opisy. Sądzę, że odpowiedzi na tego rodzaju pytania są ważne dla przyszłości. Dla wygody najmłodszych czytelników EBIB-u przywołuję w przypisach kilka ważnych moim zdaniem materiałów, poświadczających zbiorowe myślenie naszego środowiska bibliotekarskiego o katalogach centralnych.[5] Po okresie mobilizacji w latach 60-tych i 70-tych, wystąpił wyraźny spadek zbiorowych zainteresowań katalogami centralnymi w Polsce.[6] Był to zapewne rezultat SINTO-wskiego pustosłowia w latach 70-tych, po którym zostało wiele programów, planów i założeń, z których nie przetrwała żadna dalekosiężna, przydatna dzisiaj wizja rozwiązań przyszłościowych. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość temu czasowi, bo katalogi centralne Biblioteki Narodowej, które dziś możemy oglądać w INTERNECIE, swój początek mają w powstałym wówczas programie ARKA. Współtwórcą i siłą napędową ARKI był Jan Wierzbowski, twórca pakietu oprogramowania MAK, niezmordowanie doskonalonego i wzbogacanego, dzięki czemu już istniejące katalogi centralne BN mogą być dziś szeroko dostępne w postaci elektronicznej. CZY I JAK BUDOWAĆ NUKat?Najnowsza koncepcja katalogów centralnych w Polsce łączy się z planami budowy Narodowego Uniwersalnego Katalogu Centralnego. W realizację tej koncepcji mają być zaangażowane specjalne dotacje Fundacji Mellona na postęp technologiczny w polskich bibliotekach. Mało wiemy o tej koncepcji, która zdaje się być bardziej odpryskiem" racjonalnej organizacji i współdziałania bibliotek w bieżącym współkatalogowaniu, niż uniwersalnym rozwiązaniem problemów elektronicznego dostępu do najcenniejszych zasobów polskich, co sugeruje nazwa NUKat. Ten stan rzeczy (brak pełnej i dostępnej powszechnie informacji o programie rozwoju NUKat) skłania do zaniechania pełniejszej oceny już podjętych decyzji. Warto jednak zadać kilka pytań, na które nie ma odpowiedzi w dostępnych materiałach, a chodzi o sprawy ściśle związane z wizją naszych bibliotek nie tyle cyfrowych, ile - dających dostęp do cyfrowej informacji o posiadanych zasobach, i to nie tylko o najnowszych, ale też dawniejszych, często najcenniejszych. Z jakim NARODOWYM programem retrospektywnej konwersji danych bibliograficznych lub katalogowych łączona jest koncepcja tego NARODOWEGO katalogu centralnego? Czy istnieje jakaś więź między koncepcją tego katalogu, a wprowadzeniem elektronicznego przetwarzania danych do warsztatu polskiej bibliografii retrospektywnej?[7] Dlaczego w sytuacji funkcjonowania katalogów OPAC, dających dostęp do informacji o najnowszych zbiorach (najczęściej z lat 90-tych, wyjątkowo tylko wcześniejszych) we wszystkich największych, znaczących bibliotekach polskich, nie bierze się pod uwagę katalogu centralnego, który byłby DOPEŁNIENIEM katalogów OPAC, a nie powtarzaniem ich zawartości? Pytam o to, bo sądzę, że trzeba pilnie myśleć i podejmować działania na rzecz elektronicznego dostępu do informacji katalogowych o tych częściach polskich zasobów bibliotecznych, do których nie dają dostępu tworzone na bieżąco katalogi OPAC. Wydaje się, że wymaga to badań, a następnie rozważnych decyzji finansowych i organizacyjnych w dwu gruntownie różnych, ale silnie na siebie oddziaływujących przestrzeniach problemów: bibliotecznych i informatycznych. Zacznę od pytań z zakresu problemów bibliotekarskich. Po pierwsze do których zasobów bibliotecznych (których bibliotek, jakich typów dokumentów, z jakich okresów) najpilniej potrzebny jest dostęp przez katalogi elektroniczne OPRÓCZ bieżących katalogów OPAC? Odpowiedź na to pytanie powinna być formułowana przede wszystkim z punktu widzenia interesów naszego systemu edukacyjnego i naszych środowisk badawczych, ale też z perspektywy wizerunku naszych bibliotek w wymiarze międzynarodowym. Nasze zasoby informacji oglądane przez INTERNET nie powinny zaprzeczać naczelnej zasadzie współtwórstwa. Czy ze względów ekonomicznych można i należy inwestować w budowę NUKat, przed retrokonwersją Bibliografii Polskiej Estreicherów (wraz kontynuacją do 1939 r.) oraz katalogów bibliotek, posiadających główny trzon tzw. narodowego zasobu bibliotecznego (BN, Jagiellonka, Ossolineum)? Zjawiska powtarzalności występujące w zasobach wszystkich innych bibliotek w stosunku do tego trzonu i zarazem fakt ich komplementarności, wynikającej z posiadania niepowtarzalnych materiałów bibliotecznych, często unikatowych, a znajdujących się poza tym właśnie trzonem, powinny nas powstrzymać przed podejmowaniem kosztownych akcji, jeśli nie prowadzą one do wyraźnego wzbogacania zasobów informacji elektronicznej o polskich zasobach. Po drugie problemy informatyczne. W niej trzeba szukać odpowiedzi na pytania jakie (w sensie architektury systemów, oprogramowania i struktur danych ) chcemy i możemy mieć katalogi centralne w przyszłości? Czy chcemy budować katalogi centralne na wzór OCLC? Czy pamiętamy, że jego architektura oparta jest na gigantycznych bazach danych katalogowych, a ukształtowała się na przełomie lat 60-tych i 70-tych tj. przed epoką komputerów osobistych i rozległych sieci komputerowych"? To prawda, była stale doskonalona, ale u schyłku lat 90-tych przechodzi powoli do historii.[8] Czy ceną za granty ma być również w następnych dziesięcioleciach posługiwanie się przestarzałymi technologiami, na których mogą jeszcze zarabiać darczyńcy, dzięki naszej zadyszce" w drodze do nowoczesności? Czy mimo sieciowego dostępu do katalogów OPAC, tj. do informacji o najnowszych częściach naszych zasobów bibliotecznych, będziemy budować gigantyczne zbiory, łącząc fizycznie i na trwałe informacje z katalogów OPAC? Czy też będziemy szukać rozwiązań w sferze doskonalenia protokołów dostępu do tych katalogów OPAC i zmierzać do wirtualnych katalogów centralnych, w których zapamiętywanymi na stałe strukturami będą wzorce zapytań naszych czytelników i powiązane z nimi metadane o katalogach OPAC, w których znaleziono odpowiedzi? Czy zajmiemy się wreszcie retrospektywną konwersją w wymiarze interesów mniejszych bibliotek i środowisk użytkowników oddalonych od centrów życia intelektualnego? Kiedy zajmiemy się metodami budowy metadanych o naszych elektronicznych zasobach katalogowych i bibliograficznych, uwzględniając potrzeby konkretnych grup użytkowników, bibliotek i materiałów bibliotecznych? Poszukiwania odpowiedzi na tego rodzaju pytania nie muszą być odkładane na czas, kiedy będziemy już wiedzieli, do jakich zasobów chcemy kierować użytkowników przyszłych katalogów centralnych i w jakiej kolejności wypełniać je danymi wg preferencji potrzeb i wartości zasobów. Poszukiwanie optymalnych decyzji w obydwu wymienionych przestrzeniach problemów bibliotekarskich i technologii informatycznych, może i powinno być, nie tylko prowadzone równolegle (na pewnych etapach rozpoznania), ale również ściśle łączyć się różnymi nurtami w badaniach, dyskusjach i praktycznych próbach oraz w decyzjach finansowych i wykonawczych. JAK SOBIE RADZĄ INNI?Myślę tu przede wszystkim o bibliotekach w krajach zasobnych, z najlepiej rozwiniętymi systemami i sieciami informacyjnymi. Od nich uczymy się standardów bibliotecznych, choć niekoniecznie musimy dochodzić tymi samymi drogami do podobnych lub takich samych rezultatów stosowania ich w praktyce. O tym, że szczególnie warte uwagi są prace bibliotek brytyjskich, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.[9] Dlatego też zatrzymajmy się przy sprawach, które łączą się z naszymi dylematami, a są przez naszych brytyjskich kolegów rozwiązywane z sukcesami. Wydarzeniem, które pozwoliło zapoznać się ze sposobem obecnego myślenia o katalogach bibliotecznych, zwłaszcza o katalogach centralnych przy stale poszerzających się możliwościach i potrzebach dostępu do sieciowych zasobów, były wspomniane tu na początku, londyńskie warsztaty nt. Library Resource Sharing and Discovery : catalogues for the future. Udział w tych warsztatach, wraz z wyprzedzającymi i późniejszymi lekturami, był okazją do zapoznania się nie tylko z zakresem brytyjskich prac rozwojowych nad nowymi postaciami elektronicznych katalogów, ale również z ich instytucjonalnym zapleczem, co także jest bardzo pouczające. Nie miejsce tu na szczegółowe relacje, więc zainteresowanych odsyłam do wiadomości z pierwszej ręki.[10] Głównym celem londyńskich warsztatów była prezentacja wyników badań nad nowym rodzajem sieciowych struktur katalogowych, które nasi brytyjscy koledzy nazwali clumps.[11] Owe struktury można traktować obecnie jako najbardziej obiecujący pomysł dla projektowania metod dostępu do informacji katalogowej lub bibliograficznej, zlokalizowanej w licznych katalogach OPAC i serwisach, a rozproszonych w sieciach komputerowych. Warsztaty londyńskie pokazały, jak tworzyć i wykorzystywać owe skupiska metadanych zapamiętywane, przesyłane, i wspierające przeszukiwania w zbiorach rozproszonych, wyjaśniając zarazem, kiedy konieczny jest w takich virtualnych katalogach centralnych protokół komunikacyjny Z39.50, a kiedy można się bez niego obejść.[12] Najważniejsze jednak doświadczenie z omawianych warsztatów poza sprawami natury technologicznej - to wyraźnie widoczne zjawisko wprzęgnięcia sieci komputerowych w służbę biblioteczną. Początkowo wymuszana przez sieci zasada współtwórstwa wzbogaca obecnie służbę bibliotekarską i sprzyja partnerstwu użytkowników systemów oraz ich pracowników. Warsztaty pokazywały nowe wspólne działania bibliotek na rzecz: (1) tworzenia zbiorów metadanych o elektronicznych zasobach informacji katalogowych (przede wszystkim o katalogach OPAC!); (2) rozwijania procedur i oprogramowania dla sieciowego wyszukiwania i przesyłania informacji (np. nowe wersje Z39.50). Pomysł skupisk metadanych katalogowych (clump-ów!) oraz prace badawcze, prowadzące do zastosowań tego pomysłu w praktyce mają już w Wielkiej Brytanii kilkuletnią historię.[13] Znany w Polsce z funkcji doradcy Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu - Richard Heseltine, który podsumowywał londyńskie warsztaty, podkreślił, że nie należy ustawać w eksperymentowaniu, służącemu zasadniczemu celowi stałemu ułatwianiu i poszerzaniu drogi czytelnika do poszukiwanych elementów w zasobach bibliotecznych. Podkreślił przy tym znaczący postęp, jaki dokonał się dzięki badaniom brytyjskim, prowadzonym najczęściej z inicjatywy Biblioteki Narodowej przez regionalne konsorcja bibliotek. Rezultaty badań widać zwłaszcza w interfejsach, które są coraz bardziej dopasowywane" do potrzeb i upodobań czytelników, ale również w poszerzaniu dostępu do zasobów dzięki coraz bogatszym katalogom, obejmującym już nie tylko informacje o książkach i czasopismach ostatnich dziesięcioleci, ale także o starszych i specjalnych zbiorach (muzykalia, stare druki, rękopisy). Czy można z tej relacji wyciągnąć wnioski dla naszych bibliotek i dróg rozwoju naszych systemów? Przypisy:
|
| Artykuł | << | Spis treści | >> |
| Sitarska, A.: Katalogi centralne na przełomie wieków EBIB, 1999:08 [grudzień], http://www.oss.wroc.pl/biuletyn/ebib08/sitarska.html |
||||